Czerwiec i magiczna Noc Świętojańska to czas, kiedy dziurawiec ma podobno największą moc, warto więc poznać jakie są możliwości skorzystania z jego niezwykłych właściwości. 


Dziurawiec rośnie najczęściej przy drogach i na skraju pól, w miejscach ciepłych i słonecznych.
Więc, żeby go zebrać, bez wyprawy ku naturze i wiatru we włosach się nie da, i super 
Dziś kilka słów o tej niesamowitej roślinie, bo myślę, że warto się w nią zaopatrzyć i przygotować na jej bazie, koralowej barwy macerat olejowy.
Kiedy przyjrzymy się listkom dziurawca unosząc je pod światło, dostrzeżemy na nich niewielkie punkciki jak małe dziurki (stąd nazwa dziurawiec). Są to zbiorniczki substancji leczniczej nadającej maceratowi koralową barwę (hiperycyna i pseudohiperycyna) oraz terpentyn, które nadają roślinie charakterystyczny zapach.
Inna nazwa dziurawca to min. ziele św. Jana, ziele św. Piotra, ziele świętojańskie lub dzwoneczki. Według starych wierzeń ziele zbierane w noc świętojańską ma największą moc leczniczą, ale jak ktoś przegapił ten moment, to nic straconego.
Najwartościowsze w hiperycynę są nierozwinięte pączki kwiatowe i kwiatki, ale można wykorzystywać też listki. Więc póki dziurawiec kwitnie, ruszajcie na zbiór.
Zbierając pamiętajmy, że zrywamy tylko same wierzchołki rośliny, które mają najwięcej wartości, reszcie rośliny pozwalamy dalej rosnąć 
Jak zrobić taki macerat i do czego go wykorzystać ?
Macerat najlepiej przygotować ze świeżego zerwanego ziela, którego nie myjemy.
Można wykorzystać całe ziele ( ścinając szczytowe wierzchołki rośliny czyli cienkie fragmenty łodyżki, listki, pączki i kwiatki), ale jeśli zależy nam na intensywnie czerwonym kolorze powstałego oleju, to wykorzystajmy do zrobienia maceratu tylko kwiatki i pączki kwiatowe.
Następnie rozdrobnione ziele lub same kwiatki wkładamy do słoika (przepisy różnie podają, ja zapełniam 3/4 słoika świeżym zielem, wy możecie zrobić jak uważacie) i skrapiamy obficie alkoholem o mocy 40 %, pomoże to wyciągnąć z rośliny te substancje, których nie wyciągnie sam olej.
Po ok 20 min zalewamy słoik do pełna olejem do wyboru (najczęściej używany to słonecznikowy lub oliwa z oliwek).
Ważne by przy zalewaniu świeżego ziela, olej najpierw podgrzać do temp. 80*C, aby unieczynniły się enzymy odpowiedzialne za rozkład surowca czyli za procesy gnilne.
Słoik odstawiamy w ciepłe i nasłonecznione miejsce na ok 2 tygodnie. Po tym czasie macerat przecedzamy, przelewamy najlepiej do butelki z ciemnego szkła i przechowujemy w ciemnym i suchym miejscu.
Do czego wykorzystać taki olej dziurawcowy?
Zewnętrznie do smarowania jako:
olejek wspomagający gojenie ran i uśmierzania bólu, dlatego pomocny jest do smarowania skaleczeń, obrzęków, stłuczeń, krwiaków i oparzeń.
jako olej kojący skórę przy oparzeniach słonecznych
jako olejek do masażu przy napiętych, obolałych mięśniach
jest również pomocny do masażu mięśni i stawów przy bólach reumatycznych
dzięki zawartości rutyny, pomaga również w pielęgnacji skóry naczynkowej, uszczelniając pękające naczynka krwionośne
jest pomocny przy wysypkach, działa kojąco na skórę dzięki właściwościom przeciwzapalnym.
Kochani źródła z których korzystałam:
Gabriela Nadoma "Zielone kosmetyki"
Nina Bojarska "Piękni z natury"
Klaudyna Hebda "Kosmetyki, które zrobisz w domu"
Małgorzata Kaczmarczyk " Zioła dla smaku, zdrowia i urody"
Ruszajcie po zbiory, kiedy przyjdzie lato i pojawi się ta niezwykła roślina, bo warto mieć w domu buteleczkę takiego oleju, chociażby na wszelki wypadek.
A własnoręcznie przyrządzony, tak od serca jest bogatszy o wasz zapał i radość tworzenia, a to dodatkowa, nieudokumentowana naukowo moc, w którą ja wierzę 
Pozdrawiam słonecznie 