Obiecałam, że jak tylko będę miała możliwość to opiszę, co sobie aktualnie zbieram, taka dodatkowa garstka informacji, może komuś się przyda, może kogoś to zainspiruje i zacznie szukać informacji dalej.
Pamiętam, że mnie największy kłopot na początku sprawiało to, żeby wiedzieć co w ogóle mam szukać i w jakim terminie, żeby nie przegapić właściwej pory zbioru.
I tu chciałam wam polecić, książkę z której często korzystam, ponieważ ma wypisaną listę roślin wraz z najlepszym okresem zbioru a następnie zawiera opisy poszczególnych ziół i ich właściwości. Może wam się przyda:
"Zioła Nowa encyklopedia Właściwości i zastosowanie w odżywianiu, leczeniu i kosmetyce" wydawnictwo Jedność 2012
U mnie dziś na kuchni powolutku warzy się syrop z pędów sosny.
Syrop z młodych pędów sosny, jest bardzo pomocny przy przeziębieniu, grypie, katarze, kaszlu szczególnie suchym, zapaleniu oskrzeli, zapaleniu jamy ustnej i gardła.
Ułatwia odkrztuszanie, działa bakteriobójczo, przeciwzapalnie i rozkurczowo i moczopędnie.
Poza tym zawiera min. dużo witaminy C i soli mineralnych więc może być stosowany jako aromatyczny dodatek do herbatki o działaniu wzmacniającym i uodparniającym organizm.
Młode pędy sosny (czyli przyrosty jednoroczne z końców gałązek, najlepsze są te mniejsze , nie dłuższe niż 12 cm), zbieramy w maju.
Młode pędy rosną w pęczkach, nie wyłamujmy ich wszystkich ale te najmniejsze, po jednym lub dwa z pęczka, i nie wszystkie z jednego drzewa oczywiście
.
To praca dla cierpliwych, ale dobre nastawienie jest tu bardzo ważne 
Jak już się uporamy ze zbiorem to zabieramy się za robienie syropu.
Podam wam przepis z którego ja korzystam, jeśli znajdziecie inny, który wam bardziej pasuje to korzystajcie z niego, jak kto woli 
Syrop z pędów sosny:
pędy opłukać, włożyć go garnka i zalać wodą tak by były w całości przykryte. Nie ma tu podanych proporcji, ile zbierzesz, to zalej wodą tak, żeby wszystko przykryć.
gotować 1,5-2 godziny od zagotowania, na wolnym ogniu. Po tym czasie wywar odcedzić.
do wywaru dodać cukier, który jest tu konserwantem.
Przepis podaje : na 1 litr wywaru - 1 kg cukru, ja tyle nie daję.
Za każdym razem daję tyle cukru, żeby smak mi odpowiadał, ponieważ nie lubię mocno słodkich syropów. Wy zróbcie według swego uznania. Zdarza mi się, że czasem zrobię więcej słoików syropu, niektóre słoiczki stały w spiżarce nawet trzy lata i nadal były dobre, więc z cukrem nie przesadzam.
po dodaniu cukru, gotujemy jeszcze na wolnym ogniu 2,5 godziny. Po tym czasie gorący syrop przelewamy do wyparzonych, gorących słoiczków, zakręcamy wyparzonymi zakrętkami i pasteryzujemy na sucho, czyli nakrywamy ściereczką/kocem i trzymamy tak do ostygnięcia.
I gotowe.
A dla tych, którzy lubią syrop sosnowy inaczej
jest
przepis na wino sosnowe:
umyte pędy (100g) zalać wytrawnym lub półsłodkim, białym winem (1 litr).
Można dodać 1-2 łyżeczki miodu lipowego.
po 2-3 tygodniach odcedzić, i przelać do butelek. Przechowywać w chłodnym miejscu i najważniejsze:
Z degustacją poczekać do jesieni aż nabierze mocy
.
Wino sosnowe podobnie jak syrop jest pomocne przy przeziębieniu i grypie, łagodzi katar, kaszel i chrypkę.
To co kochani, chętni niech się zabierają do pracy bo to ostatni gwizdek już i smacznego 